English version Strona główna

   Wyjazd do USA 2013



Od 1 do 9 października 2013 miałem przyjemność przebywać w Stanach Zjednoczonych. Głównym celem wyjazdu miał być mój egzamin na stopień mistrzowski - 4 dan w Tang Soo Do. Sam egzamin odbył się w piątek wieczorem, oprócz mnie zdawało jeszcze kilka osób - więcej o tym wydarzeniu pod tym linkiem. Muszę z pokorą przyznać, że byłem bardzo zestresowany i przejęty, mimo że czułem się bardzo dobrze przygotowany, to występ przed wieloma mistrzami oraz GM Cheezicem sprawił, iż czułem się bardziej spięty niż przed maturą. 4 dan w TSD jest poziomem, na który zdają osoby z wieloletnią praktyką i niewielu jest dane dostąpić do grona mistrzów. Tym bardziej to mnie onieśmielało, bo wraz ze zdobyciem czarnego pasa realizowałem część swoich dziecięcych marzeń. 4 dan przekraczał nawet te marzenia. Jednocześnie wiedziałem, że wielu moich uczniów, instruktorów i współpracowników bardzo liczy na mnie - nie mogłem Was zawieść, dlatego do egzaminu przygotowywałem się od dobrych kilku miesięcy. Nieraz miałem wątpliwości, czy mój stopień nie jest za niski do pełnienia funkcji Szefa TSD w Polsce, teraz wiem, że moja cierpliwość i konsekwencja przynosi efekty. Jestem bardzo dumny z tego, że moje egzaminy nie odbiegały od standardów w międzynarodowej Federacji. Mam nadzieję, że tym samym dam przykład, że warto być uczciwym w zgodzie ze sobą i nie liczyć na szybkie promocje.

Egzamin był jednym z wydarzeń podczas mojego wyjazdu do USA. Prawie tak samo ekscytującym był mój udział w turnieju Yankee National - Międzystanowym Turnieju Tang Soo Do zorganizowanym przez GM Roberta Cheezica. Yankee National ma podobny charakter co nasze polskie Mistrzostwa Polski - jest to otwarty turniej dla wszystkich federacji. Był to mój drugi start w tych zawodach, pierwszy raz był w 2008 roku. Też bardzo denerwowałem się, bardziej niż moi uczniowie przed zawodami, bo ja jako trener rzadko miałem okazję być zawodnikiem. Startowałem w formach, rozbiciach, broni i walkach. W konkurencji form nie poszło mi najlepiej - startowałem z kategorii mistrzów i mimo że miałem dobrze przygotowaną formę Ji On, to emocje wzięły górę i nie byłem dość skoncentrowany, co sprawiło, że popełniłem błąd, który zaważył na wyniku. Na szczęście drugą konkurencją były rozbicia, na szczęście bo dzięki tej konkurencji udało mi się rozładować całe napięcie i mimo że nie udało mi się załamać jednej stacji - kopnięcie obunóż do przodu na dwie deski, to byłem już na tyle uspokojony, że w konkurencji broni wywalczyłem III miejsce w czarnych pasach 18-35 lat. Do walk nie nastawiałem się zbyt optymistycznie, bo przepisy walk w USA są bardzo rygorystyczne i obawiałem się, że moje polskie przyzwyczajenia wezmą górę. Na szczęście okazało się, że nie jest tak źle. Wygrałem swoją kategorię waga połciężka - mężczyźni czarne pasy 18-35 lat. Wygrana ta pozwoliła mi wziąć udział w dodatkowej kategorii zwycięzców swoich wag - grandchamion. W pierwszej walce trafiłem na mistrza Marka Sawyer 6 dan - legendę poprzednich Yankee National, który wygrywał wiele poprzednich edycji grandchamiona. Wygrałem ten pojedynek stosunkiem 5 do 3, co było wielkim zaskoczeniem dla widzów, którzy później bardzo mi kibicowali. Kolejny pojedynek wygrałem z zawodnikiem taekwondo. W finale spotkałem się z Mistrzem Dan Hinman 4 dan TSD, jest to mój „stary” kolega, z którym przegrałem w 2008, ale za to w 2010 roku razem z nim walczyłem w polsko-amerykańskiej drużynie na Mistrzostwach Świata w Walii i drużynowo zdobyliśmy III miejsce. Nie dałem rady wygrać tego pojedynku, Dan jest bardzo dobrym fighterem a ja byłem mocno zmęczony i po wygranej z Sawyer`em czułem zaspokojone ambicje sportowe tego dnia. Wraz ze mną w USA był Pan Czarek Rułka z Puław, który trenuje w grupie dla dorosłych. Pan Czarek także brał udział w YN, wystartował tylko w rozbiciach desek i zajął I miejsce. Niestety do innych konkurencji nikt nie zgłosił się oprócz p. Czarka.

Wyjazd do USA jest dla mnie też nauką. Wspólne treningi w Martial Arts Connecticut w u Mistrzyni Nancy Robinson, mistrza Dana Hinmana w Sawyer's Martial Arts a przede wszystkim duże porcja wiedzy od Mistrza Adama Górskiego sprawiła, że zyskałem wiele nowych doświadczeń i inspiracji, by dalej rozwijać się w Tang Soo Do.

Na koniec chcę podkreślić zasługi dwu osób: Mistrza Cheezica, którego niezmiernie szanuję i podziwiam za optymizm, wrażliwość i szacunek jakim darzy każdego z nas. Mistrz, który wspiera, uczy, ale uśmiecha się i nie wymusza nic na ludziach, w zamian za to cieszy się wielkim szacunkiem i autorytetem. Drugą osobą jest Mistrz Adam Górski - bez jego pomocy, nie był by możliwy mój wyjazd do Stanów. On i jego żona Małgorzata okazali mi wiele zrozumienia i życzliwości przyjmując pod swój dach.

Posłowie - warto marzyć, warto sięgać gwiazd, warto pracować i rozwijać się.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć.



Tang Soo
Marcin Kostyra
DAN CTSDF #1637




« powrót do poprzedniej strony

do góry

::: Czy wiesz, że... :::


Musić ćwiczyć co najmniej 2 x w tygodniu, aby Twój trening przynosił zamierzone rezultaty.
Pamiętaj, aby wkładać całe serce w zajęcia!




Losowe zdjęcie





WYSZUKIWARKA





Logowanie
dla członków Federacji


Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie materiałów zawartych na stronach www bez zgody autora jest zabronione.
Projekt strony i administracja:
Mr. M ; DHTML Menu By Milonic JavaScript